Zobacz galerię (5 zdjęć) Orkiestra Dęta OSP Dąbrowa Górnicza-Ujejsce obchodziła w miniony weekend jubileusz 95-lecia istnienia. Gratulacje muzycy odebrali m. in. od przedstawicieli Sejmu RP, władz lokalnych, społeczności lokalnej oraz przyjaciół i gości. Na uroczystość przyjęła również zaproszenie zaprzyjaźniona orkiestra

Pogrzeb górnika KWK Mysłowice-Wesoła: Ostatnie pożegnanie Bogdana Jankowskiego Maciej GapińskiPogrzeb górnika kopalni Mysłowice-Wesoła: Smutek i łzy towarzyszyły ostatniej drodze górnika-kombajnisty, który zginął w katastrofie kopalni Mysłowice-Wesoła, Bogdana Jankowskiego. Żegnali go przyjaciele, rodzina, sąsiedzi, koledzy z pracy i przedstawiciele władz miasta. - Znałam Bogdana. Mieszkał niedaleko. Pracował z moim zięciem, a teraz on nie żyje, a zięć walczy o życie w sie-mianowickiej oparzeniówce. Ma poparzone ponad 40 proc. ciała, ale wyjdzie z tego - mówi łamiącym się głosem Renata Polak z Wesołej. Bogdan Jankowski spoczął na cmentarzu przy parafii Matki Bożej Fatimskiej w Mysłowicach-Wesołej. Ceremonii żałobnej towarzyszyły górnicza orkiestra, poczty sztandarowe i zastępy ratowników. Mszę poprowadził ks. biskup Piotr Greger, wywodzący się z parafii w Wesołej. - Drogi bracie Bogdanie, żegnamy się dzisiaj, ale nie żegnamy się z tobą. Wierzymy, że po naszej ziemskiej pielgrzymce znowu się spotkamy - mówił. Mysłowiczanin Bogdan Jankowski zostawił żonę i osierocił córkę. To jedyny z górników, którego ratownikom nie udało się ewakuować na powierzchnię po wybuchu metanu z 6 października. Do wypadku doszło na poziomie 665 m w kopalni Mysłowice-Wesoła. Akcja ratownicza trwała 12 dni. W katastrofie w Wesołej, do której doszło 6 października, zginęło pięciu górników. Dwaj z nich, 28-letni Bogdan Lenza i 29-letni Błażej Pośpiech, zmarli w miniony wtorek w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Wcześniej w szpitalu nie udało się uratować dwóch innych poparzonych: 26-letniego Łukasza Wasztyla i 32-letniego Błażeja To tragedia, Bogdana znałem od lat. Mieszkaliśmy blisko siebie, razem pracowaliśmy. Znałem ich zresztą wszystkich - w czwartek jadę na pogrzeb Tymka do Imielina, a w piątek znowu tutaj, Błażeja - mówił nam z górników. - Niepotrzebne śmierci. Niepotrzebne, można było ich uniknąć. Bogdan już w sobotę mówił, że na ścianie się pali - powiedział. Przypomnijmy, że w CLO wciąż przebywa 18 rannych górników, w tym trzech na oddziale intensywnej terapii szpitala. - Stan najciężej poparzonych ustabilizował się, co jest dla nas pozytywnym sygnałem - mówiła wczoraj dr Justyna Glik z CLO.

W latach socjalizmu orkiestra górnicza na religijnych uroczystościach grać nie mogła – zakaz obchodzono najczęściej w ten sposób, iż muzycy przychodzili grać w swoich cywilnych strojach. Górnośląska orkiestra dęta ma swoją specyfikę – częstokroć silnie związana była z profesjonalnym ruchem muzycznym.
Kamil Durczok zmarł we wtorek, 16 listopada 2021 r. po tym, jak został przewieziony do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego im. prof. K. Gibińskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Szpital wydał oświadczenie, z którego dowiedzieliśmy się, że, dziennikarz zmarł w wyniku "zaostrzenia przewlekłej choroby i zatrzymania krążenia". Jego brat, Dominik Durczok, podkreślił, że rodzina nie życzy sobie udziału mediów w czasie ostatniego pożegnania. Pogrzeb Kamila Durczoka. Tak wygląda jego grób To brat Kamila Durczoka odczytał przemówienie podczas ceremonii pogrzebowej. Za oprawę muzyczną podczas pogrzebu odpowiadał wybitny kompozytor i wokalista, laureat wielu nagród, w tym Fryderyków, Józef Skrzek. Muzyk otrzymał Medal Stulecia Odzyskanej Niepodległości oraz Krzyż Wolności i Solidarności od prezydenta Andrzeja Dudy. Resztę artykułu znajdziesz pod materiałem wideo: Na uroczystości oprócz rodziny i bliskich Kamila Durczoka, nie zabrakło także współpracowników dziennikarza ze stacji telewizyjnych, w których pracował. Urna z prochami dziennikarza została złożona w rodzinnym grobie, w którym kilka lat temu pochowany został jego ojciec, Krystian Durczok. W drodze na cmentarz zmarłemu towarzyszyła muzyka orkiestry górniczej. Tak wyglądał grób Kamila Durczoka po pogrzebie. Zdjęcia zrobiono już po opuszczeniu cmentarza przez bliskich. Wśród kwiatów znalazła się wiązanka od TVN Katowice. Grób Kamila Durczoka Foto: Tadeusz Wypych / East News Grób Kamila Durczoka Foto: Tadeusz Wypych / East News Grób Kamila Durczoka Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@ Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z życiem gwiazd, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Górnicza Orkiestra w okresie długoletniej działalności krzewi kulturę muzyczną poprzez organizowane koncerty w Kłodawie, uczestnictwo w konkursach i przeglądach orkiestr dętych organiowanych na terenie kraju jak również za granicą.

O tym, że jest poważnie chory, dowiedział się w 2002 r., kiedy był jednym z czołowych dziennikarzy "Faktów" TVN. Marcin Pawłowski musiał przerwać swoją karierę, aby skupić się na leczeniu. Konsultował się z lekarzami w Szwajcarii, robił wszystko, aby wrócić do zdrowia. Kiedy po dłuższej nieobecności na wizji, latem 2004 roku pojawił się w studiu "Faktów", nie dało się nie zauważyć, że jest ciężko chory. Na samym początku zwrócił się do widzów: "Winien jestem państwu słowo wyjaśnienia. Widzimy się po raz pierwszy po półrocznej przewie, trudno też nie zauważyć, że nieco się zmieniłem. To prawda, jestem chory, a ważną częścią walki z moją chorobą jest dla mnie praca, dlatego postanowiłem do niej wrócić. Rozumieją to moi lekarze, szefowie, koleżanki, koledzy. Mam nadzieję, że zrozumiecie także państwo". Niecały rok wcześniej, na raka zachorował także Kamil Durczok, który także nie ukrywał swojej choroby i mimo braku włosów pojawiał się na wizji. O jego śmierci dowiedzieliśmy się w listopadzie 2021 r. - niemal dokładnie 17 lat po ostatnim pożegnaniu Marcina Pawłowskiego. Resztę artykułu znajdziesz pod materiałem wideo: Marcin Pawłowski. "Umierał na oczach całej Polski" O pracy dziennikarza Marcin Pawłowski marzył od dziecka. Będąc na studiach trafił do Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego i razem z Karoliną Korwin Piotrowską prowadził magazyn filmowy. "Nie znał się na filmach, ale miał luz i był naturalny. To był strzał w dziesiątkę" – mówiła dziennikarka w rozmowie z "Pressem". Zaczynał pracę w TVN jako reporter, później został jednym z prowadzących główne wydanie "Faktów". Relacjonował atak terrorystyczny na World Trade Center 11 września 2001 r. oraz przedostatnią pielgrzymkę papieża Jana Pawła II do Polski. Pięć lat po swoim debiucie w "Faktach" zniknął. Wtedy dowiedział się, że ma nowotwór złośliwy i podjął leczenie. Przeszedł kilka serii chemioterapii, ale jego stan nie ulegał poprawie. Nie chciał jednak zostać przyklejony do szpitalnego łóżka. Chciał pracować, dlatego mimo wycieńczenia i ogromnych zmian w wyglądzie wciąż pojawiał się w "Faktach". "Pamiętam nasze ostatnie spotkanie. Nie poznałem go. Dopiero jak powiedział cześć, zorientowałem się, że to on" – wspominał Konrad Piasecki. Marcin Pawłowski Marcin Pawłowski po raz ostatni pojawił się na wizji 10 września 2004 r. Zmarł nieco ponad dwa miesiące później, 20 listopada. Miał zaledwie 33 lata. "Umierał na oczach całej Polski... Swoją heroiczną walką z chorobą, będąc do ostatnich dni w telewizji, dawał świadectwo prawdy. Mówił nam, że to ona jest najważniejsza. Że jedyne, co zostaje po człowieku, to prawda. To nie choroba zwyciężyła Marcina. To on ją zwyciężył..." – mówił ojciec Maciej Zięba podczas pogrzebu dziennikarza 24 listopada 2004 r. Kamil Durczok też chorował na wizji Niemal w tym samym czasie co Marcin Pawłowski, z ciężką chorobą zmagał się inny popularny dziennikarz. Starszy od Pawłowskiego o trzy lata Kamil Durczok dowiedział się, że ma raka 23 grudnia 2003 r. Dzień przed Wigilią jechał z Katowic do Krakowa, aby odwiedzić znajomych. Kilka dni wcześniej przebył zabieg w szpitalu, który wydawał się całkiem niewinny. "Byłem przekonany, że jestem po normalnym usunięciu krwiaka, podwiązaniu jakiegoś naczynia krwionośnego, choć wiedziałem, że pobrano mi materiał do badań histopatologicznych. Sądziłem, że to rutyna" – przyznał wtedy dziennikarz. Po wykonaniu bardziej szczegółowych badań okazało się, że nie ma przerzutów do kości, dzięki temu lekarze dawali mu większe szanse na przeżycie. Kamil Durczok przeszedł radioterapię, zabieg i chemioterapię, która pozbawiła go włosów. Nie zrezygnował jednak z pracy, wciąż prowadził "Wiadomości" w TVP. Widzowie po raz pierwszy zobaczyli go zmienionego przez chorobę 8 marca 2004 r. Foto: TVP Kamil Durczok w 2004 r. Kamil Durczok zakończył terapię i powoli zaczynał wracać do siebie. Włosy odrosły, zaczął wyglądać tak, jak przed usłyszeniem diagnozy. Nadal jednak musiał poddawać się regularnym kontrolom i wiedział, że nowotwór może się "obudzić". Lekarze zabronili mu grać w tenisa, uprawiać sportów siłowych, pić mocnych alkoholi. Miał też unikać stresu. W jego zawodzie to było jednak bardzo trudne. Kamil Durczok zmarł nad ranem 16 listopada 2021 r. w wieku 53 lat - niemal dokładnie 17 lat po śmierci Marcina Pawłowskiego. Do zgonu doszło w wyniku zaostrzenia choroby przewlekłej i zatrzymania krążenia. Foto: PAWEL WRZECION/MWMEDIA / MW Media Kamil Durczok Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@ Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z życiem gwiazd, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!

Tylko u nas, 24 godziny na dobę! Pogrzeb organisty, który przez 40 lat grał w kościele w Zabrzu-Rokitnicy: biskup diecezjalny, rzesze wiernych i kapłanów, orkiestra górnicza Start Wydarzenia Samorząd Zagrożenia Kultura Imprezy Wywiady Wodociągi ZPEC ZBM-TBS ZSM Sport Świat gier Kontakt

Kamil Durczok nie żyje. Zmarł 16 listopada 2021. Miał 53 lata W piątek 19 listopada odbędzie się pogrzeb Kamila Durczoka. Rodzina zmarłego dziennikarza tuż przed uroczystością jego ostatniego pożegnania wystosowała apel do mediów o nie pojawianie się na pogrzebie. Czy redakcje uszanują jej wolę? Kamil Durczok zmarł nagle nad ranem we wtorek r. w jednym z katowickich szpitali. Mimo reanimacji lekarzom nie udało się uratować dziennikarza. Jak podano później w mediach, dziennikarz zmarł o 4:23 „w wyniku zaostrzenia przewlekłej choroby i zatrzymania krążenia”. W przeszłości Kamil Durczok walczył z chorobą nowotworową. Swoje zmagania opisał w książce „Kamil Durczok: wygrać życie”. Dzień po śmierci Durczoka jego przyjaciel, Witold Pustułka podał informację dotyczącą pogrzebu. Uroczystość odbędzie się w piątek 19 listopada o godzinie 9:00 w Kościele Trójcy Przenajświętszej w Katowicach-Kostuchnie, skąd pochodził dziennikarz. Super Express natomiast dowiedział się, że Kamil Durczok zostanie skremowany i pochowany we wspólnym grobie z ojcem. Pogrzeb Kamila Durczoka bez mediów Jak ujawniał prasie Witold Pustułka, podczas pogrzebu Kamila Durczoka na organach zagra Józef Skrzek, a uroczystość uświetni orkiestra górnicza. Podczas pogrzebu głos ma zabrać brat dziennikarza, Dominik Durczok. On też poprosił media, aby nie wysyłały fotoreporterów na uroczystość pożegnania jego brata. Wolą moją, jak i mojej rodziny, w związku z rodzinnym charakterem pogrzebu mojego brata, Kamila Durczoka, oświadczam, że nie życzymy sobie udziału wszelkich mediów w tym wydarzeniu, a tym bardziej jakiegokolwiek jego dokumentowania. Bardzo prosimy o uszanowanie naszej decyzji - mówił Dominik Durczok. Wzruszające wspomnienie o Kamilu Durczoku. Przyjaciel dziennikarza szczerze o ich znajomości Czy media uszanują prośbę rodziny Kamila Durczoka? Z podobnym apelem w 2014 roku do dziennikarzy zwrócili się bliscy aktorki Anny Przybylskiej. Niestety wówczas nie wszystkie redakcje zdołały powstrzymać się od publikacji zdjęć z uroczystości. Mamy nadzieję, że tym razem będzie inaczej. Autor: wbf Kup teraz na Allegro.pl za - MARSZE - NIEMIECKA ORKIESTRA GÓRNICZA.M56 (13829745051). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect!

Kamil Durczok zmarł we wtorek, 16 listopada 2021 r. po tym, jak został przewieziony do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego im. prof. K. Gibińskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Jak wynika z oświadczenia szpitala, dziennikarz zmarł w wyniku "zaostrzenia przewlekłej choroby i zatrzymania krążenia". Informacja ta wstrząsnęła całym światem mediów. Kamil Durczok był bowiem jednym z najbardziej znanych i - swego czasu - najbardziej cenionych dziennikarzy w Polsce. "Świetny warsztat. Trudny charakter. Jego zawodowa historia powinna sprowadzać na ziemię każdego dziennikarza. Od szczytu do bocznego toru jest sekunda" - napisał po jego śmierci Jarosław Kuźniar na Twitterze. O pogrzebie dziennikarza poinformował jego brat, Dominik Durczok, który podkreślił, że rodzina nie życzy sobie udziału mediów w czasie ostatniego pożegnania. Resztę artykułu znajdziesz pod materiałem wideo: Pogrzeb Kamila Durczoka Pogrzeb dziennikarza odbył się w kościele Trójcy Przenajświętszej w Katowicach-Kostuchnie o godz. "Wolą moją, jak i mojej rodziny, w związku z rodzinnym charakterem pogrzebu mojego brata Kamila Durczoka, oświadczam, że nie życzymy sobie udziału wszelkich mediów w tym wydarzeniu, a tym bardziej jakiegokolwiek jego dokumentowania. Bardzo prosimy o uszanowanie naszej decyzji" – napisał Dominik Durczok jeszcze przed rozpoczęciem uroczystości. To właśnie brat Kamila Durczoka odczytał przemówienie podczas ceremonii pogrzebowej. – powiedział Dominik Durczok. Zobacz także: Była partnerka Kamila Durczoka pożegnała go w mediach społecznościowych. "Tak, jak prosiłeś" Za oprawę muzyczną podczas pogrzebu odpowiada wybitny kompozytor i wokalista, laureat wielu nagród, w tym Fryderyków, Józef Skrzek. Jakiś czas temu muzyk otrzymał Medal Stulecia Odzyskanej Niepodległości oraz Krzyż Wolności i Solidarności od prezydenta Andrzeja Dudy. Na uroczystości pojawiła się rodzina i bliscy Kamila Durczoka, a także prezydent Katowic, Marcin Krupa. Nie zabrakło także współpracowników dziennikarza ze stacji telewizyjnych, w których pracował. W imieniu przyjaciół zmarłego dziennikarza głos zabrał dyrektor Teatru Korez w Katowicach Mirosław Neinert. Urna z prochami dziennikarza została złożona w rodzinnym grobie, w którym kilka lat temu pochowany został jego ojciec, Krystian Durczok. W drodze na cmentarz zmarłemu towarzyszyła muzyka orkiestry górniczej. Kamil Durczok nie żyje "Pacjent został przyjęty wczoraj o godzinie na Izbę Przyjęć, przekazany na oddział Chorób Wewnętrznych, Autoimmunologicznych i Metabolicznych, a następnie przekazany na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii. Stan pacjenta określano jako bardzo ciężki. (...) Zmarł 16 listopada o godzinie w wyniku zaostrzenia przewlekłej choroby i zatrzymania krążenia" – podano w oficjalnym oświadczeniu Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego im. prof. K. Gibińskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. W przeszłości Kamil Durczok zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. W 2003 r. usłyszał druzgocącą diagnozę - zachorował na raka. Lekarz chciał przekazać mu informację osobiście, ale dziennikarz nalegał i ostatecznie dowiedział się o chorobie przez telefon. Zobacz także: Kamil Durczok wiele zawdzięczał żonie. "Zadzieranie z Marianną to wkładanie łba pod pociąg" [FRAGMENT KSIĄŻKI] "Powiedział mi, że trzeba by te badania powtórzyć, bo pierwsze wyniki są złe, mam całkiem dużego złośliwego guza. Guz zlokalizowany był między łopatką a pachą. Konieczna była radioterapia, chemioterapia oraz operacja" – mówił w rozmowie z Piotrem Najsztubem. Po zakończeniu leczenia choroba ustąpiła, jednak Kamil Durczok cały czas wykonywał badania i miał świadomość, że nowotwór może powrócić. W 2020 r. dziennikarz przyznał także, że cierpiał na chorobę alkoholową i depresję Kamil Durczok Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@ Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z życiem gwiazd, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!

Stojąca w kościele trumna z ciałem to swoiste kazanie, jakie jedyny raz może wypowiedzieć do nas zmarły – podkreślił bp Roman Pindel, który 16 października w kościele św. Jana Kantego w Malcu na Podbeskidziu przewodniczył pogrzebowi 26-letniego górnika Łukasza Wasztyla – ofiary wybuchu w kopalni "Mysłowice-Wesoła". Do katastrofy w kopalni doszło 6 października. Na
Witold Pustułka poznał Kamila Durczoka przeszło trzydzieści lat temu. Obaj stawiali pierwsze kroki w zawodowej karierze. Byli młodzi i chcieli z tej młodości korzystać. - Poznaliśmy się, kiedy ja miałem 24 lub 25 lat, on 22 lub 23. Byliśmy kawalerami i wtedy było nam wolno dużo więcej. Pamiętajmy, że to był szalony początek lat 90. Zupełnie inne standardy. Ale każdy młodość wspomina z sentymentem - mówi Pustułka. Durczok zawsze lubił być w centrum uwagi, miał niezwykłą charyzmę, co wielu młodym dziennikarzom imponowało. Jego kariera rozwijała się błyskawicznie. Wiele zawdzięczał Krystynie Bochenek, która w Radiu Katowice dostrzegła w nim niezwykły talent. - Dodała mu skrzydeł. Był jej wychowankiem, którego traktowała jak młodszego brata - wspomina Pustułka. „Warszawa była dla niego tylko miejscem pracy” Wyróżniający się dziennikarz szybko został redaktorem naczelnym TOP FM. Później trafił do TVP Katowice, a stamtąd na antenę ogólnopolską. W 2000 roku odebrał nagrodę Grand Press dla dziennikarza roku. Zdobył liczne Telekamery oraz Wiktory. Był na fali. Nie powstrzymał go nawet nowotwór, z którym się zmierzył i wygrał. W 2006 roku Durczok został redaktorem naczelnym Faktów TVN. Rok później „Forbes” umieścił go na trzecim miejscu wśród najbardziej wpływowych ludzi show-biznesu w Polsce. Kontaktu ze Śląskiem jednak nie stracił. - Dla mnie zawsze był przyjacielem. Był taki sam jako stażysta w Radiu Katowice i jako gwiazda TVN-u. Nie miało to dla mnie kompletnie żadnego znaczenia. Lubiłem Kamila, a nie jego zaszczyty, tytuły i honory, chociaż jak wchodziłem do jego gabinetu, to zawsze imponowały mi te wszystkie statuetki, które leżały na biurku - opowiada Pustułka. Co prawda spotykali się rzadziej, Durczok wziął ślub, urodził mu się syn, ale kontaktu nigdy nie zerwali. - Warszawa była dla niego tylko miejscem pracy, ale każdy wolny dzień spędzał na Śląsku. Tutaj miał serce - przyznaje wieloletni przyjaciel Durczoka. „Nobody’s perfect. (...) Najhuczniejsze w historii Śląska otwarcie” Dlaczego Kamil Durczok zawsze wracał na Śląsk? - Uwielbiał wyjścia na karczmy piwne - śmieje się Pustułka. - Po prostu kochał tutejszych ludzi, kochał ten język. Ile trzeba nad sobą pracować, aby wyzbyć się śląskiego akcentu? U każdego Ślązaka to słychać, a u niego wcale. Potrafił gŏdać po ślōnsku, a za chwilę perfekcyjnie mówić po polsku. To efekt ciężkiej pracy. A pracował naprawdę ciężko i przecierał szlaki. Pokazał, że dziennikarz ze Śląska może zrobić niebotyczną karierę w Warszawie. Prowadził debaty prezydenckie i wieczory wyborcze, niemal każdego dnia był na ekranach telewizorów w domach milionów Polaków. Po tym, jak w atmosferze skandalu rozstał się z Faktami TVN, próbował otworzyć własny portal. Oczywiście na Śląsku. Niestety Silesion okazał się niewypałem. - Nobody’s perfect - przyznaje Pustułka. - Sam mówił o tym, że jest świetnym dziennikarzem, ale fatalnym menadżerem, dlatego ten projekt się nie udał. Za to było najhuczniejsze w historii Śląska otwarcie - przypomina. Rzeczywiście, gościom na powitanie podawano kieliszki wódki z ciekłym azotem, a film promocyjny portalu przypominał hit wielkiego ekranu z Jamesem Bondem. Durczok w ostatnich latach nie miał łatwego życia. Usłyszał wyrok za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu, pojawiły się oskarżenia o podrobienie podpisów byłej żony na dokumentach bankowych. Mimo to chciał dalej realizować własne projekty dziennikarskie. We wrześniu 2021 roku założył własną aplikację Durczokracja. - Przesyłał mi teksty przed publikacją. Pisał literackim językiem. Nie znam innego dziennikarza, który byłby tak zdolny zarówno w formie radiowej, telewizyjnej, jak i prasowej. Miał niezwykły umysł. Był najlepszy - uważa Pustułka. Na pogrzebie Kamila Durczoka zagra orkiestra górnicza Kamil Durczok zmarł niespodziewanie we wtorek, 16 listopada, w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym im. Kornela Gibińskiego w Katowicach. Jak podała placówka, doszło u niego do zaostrzenia przewlekłej choroby i zatrzymania akcji serca. Pogrzeb dziennikarza zaplanowano na piątek, 19 listopada, godz. Uroczystość odbędzie się w parafii pw. Trójcy Przenajświętszej w Katowicach-Kostuchnie. Na organach zagra wybitny multiinstrumentalista ze Śląska Józef Skrzek. W ostatnim pożegnaniu dziennikarzowi będzie także towarzyszyła orkiestra górnicza.

Pierwszy publiczny występ odbył się w roku 1970. Zdobywający przez lata wiele nagród zespół ma na koncie trzy nagrane płyty oraz teledyski. Od 2005 roku orkiestrze towarzyszy grupa mażoretek. Najstarsza orkiestra górnicza KGHM powstała natomiast przy ZG Lubin 20 lutego 1970 roku. Orkiestra wydała trzy płyty ze swoimi utworami, a o

Bliscy i przyjaciele pożegnali Ninę Busk. Na cmentarzu wydarzyło się coś symbolicznego... [FILM i ZDJĘCIA] Data utworzenia: 23 lipca 2022, 13:45. Nina Busk była jedną z najbardziej lubianych uczestniczek "Sanatorium miłości". Uczestniczka pierwszej edycji programu odeszła kilka dni temu w hospicjum, kobieta walczyła z chorobą nowotworową. Pożegnanie ulubienicy widzów rozpoczęło się o godzinie w kościele św. Jakuba w Toruniu. W ostatniej drodze towarzyszyła jej rodzina i przyjaciele z programu. Pogrzeb Niny Busk z "Sanatorium miłości". Foto: Marek Dembski / - "Bez jej uśmiechu, pogody duch i energii nasz program nie odniósłby tak ogromnego sukcesu. Pamiętamy na zawsze jej płomienne serce, radość, energię i pasję do życia, którymi dzieliła się z innymi. Rodzinie Niny składamy szczere wyrazy współczucia" – można było przeczytać na stronach "Sanatorium miłości" w mediach społecznościowych. Pogrzeb Niny Busk w Toruniu Uroczystości pogrzebowe Niny Busk (66 l.) rozpoczęły się o godzinie w kościele św. Jakuba w Toruniu. Seniorka bardzo chciała, żeby na jej pogrzebie zagrała romska orkiestra, która pożegna ją w ostatniej drodze w atmosferze radości. Ostatecznie rodzina zmarłej zrezygnowała jednak z tej prośby. Już kilka dni temu koleżanka uczestniczki z programu — Wiesława Kwiatek zapewniała, że na uroczystościach pogrzebowych pojawią się uczestnicy z 1. edycji programu, z którymi przyjaźniła się Nina Busk. — Cała siódemka z "Sanatorium miłości" pojedzie na pogrzeb Niny do Torunia — Nina była naszą przyjaciółką, nie wyobrażam sobie, żebyśmy nie byli na je pogrzebie. Będzie cała siódemka: Marek, Krzysztof, Joanna, Teresa, Małgosia, Walentyna i ja. Bardzo nam jej brakuje — powiedziała seniorka w rozmowie z "Faktem". Bliscy i przyjaciele żegnają Ninę Busk w Toruniu Zobacz także Nina Busk odeszła w otoczeniu swoich bliskich i przyjaciół z programu, którzy nie mogli jej zawieść również w dniu ostatniego pożegnania. Na pogrzebie uczestniczki "Sanatorium miłości" pojawiła się najbliższa rodzina i przyjaciele z programu. Janina Busk, bo tak naprawdę nazywała się uczestniczka programu, przez przyjaciół nazywana Niną, została pochowana w kolumbarium. Jej ciało zostało wcześniej skremowane, a prochy spoczęły w bardzo klasyczniej i skromnej szarej urnie, przy której stało czarno-białe i roześmiane zdjęcie ulubienicy widzów. W drodze na pogrzeb można było zobaczyć Wiesławę Kwiatek, która przyniosła na pożegnanie koleżanki, ogromny bukiet. Zjawiła się także oraz Joanna Tunney razem ze swoim towarzyszem — Markiem Jaroszem, również przyniosła ogromny wieniec dla przyjaciółki. Wśród kwiatów dało się zauważyć również ten przesłany przez prezesa TVP — Jacka Kurskiego. Toruń pożegnał Ninę deszczem, w trakcie uroczystości na cmentarzu z nieba zaczął lać rzęsisty deszcz. Zgromadzeni na uroczystości żałobnicy, odbierali to jako symbol. Jakby niebo rozpłakało się po odejściu Niny Busk. – Każdy z nas ma swój krzyż, któregoś dnia Pan Bóg ci go kładzie na ramionach i mówi »Teraz go nieś«. Śp. Janina też go otrzymała. Przez wiele ucisków trzeba wejść do Królestwa Bożego. Kogo pan Bóg kocha, krzyż mu nadaje, a kto go przyjmie szczęśliwym zostaje — żegnał zmarłą ksiądz prowadzący mszę. Zobacz też: Wiesia z "Sanatorium miłości" w poruszającym wyznaniu. Spotka się z przyjaciółmi nad mogiłą Wiadomo, kiedy odbędzie się pogrzeb Niny Busk. Gwiazda "Sanatorium miłości" miała bardzo nietypowe życzenie. Czy zrobią to na jej pogrzebie? Nina Busk nie żyje. Gwiazda "Sanatorium Miłości" miała 65 lat /17 Marek Dembski / - Nina Busk została pożegnana w Toruniu. /17 Marek Dembski / - Janina "Nina" Busk zmarła w wieku 66 lat. /17 - / AKPA Nina Busk była uczestniczką 1. edycji "Sanatorium miłości". /17 Marek Dembski / - Urna z prochami Niny Busk. /17 Marek Dembski / - Bliscy Niny Busk złożyli przed jej urną ogromne wieńce. /17 Marek Dembski / - Pogrzeb Niny Busk był bardzo kameralny. /17 Marek Dembski / - Kościół św. Jakuba w Toruniu. /17 Marek Dembski / - Wiesława Kwiatek w drodze na pogrzeb Niny Busk. /17 Marek Dembski / - Joanna Tunney i Marek Jarosz z "Sanatorium miłości" z ogromnym wieńcem dla przyjaciółki. /17 Marek Dembski / - Obok urny Niny Busk stało jej czarno-białe zdjęcie. /17 Marek Dembski / - Nina Busk została pochowana w kolumbarium /17 Marek Dembski / - Podczas uroczystości na cmentarzu z nieba zaczął lać rzęsisty deszcz. /17 Marek Dembski / - Nina Busk była bardzo lubiana przez widzów. /17 Marek Dembski / - Wśród wieńców dało się dojrzeć również kwiaty od prezesa TVP — Jacka Kurskiego. /17 Marek Dembski / - Wokół miejsca pochówku zmarłej pojawiło się mnóstwo kwiatów. /17 Marek Dembski / - Nina Busk do końca mogła liczyć na swoich bliskich. /17 Marek Dembski / - Toruń pożegnał uczestniczkę "Sanatorium miłości" łzami deszczu. Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:

Barbórkowa tradycja na osiedlu Nikiszowiec w Katowicach ma się dobrze mimo pandemii. Orkiestra Górnicza w tym roku również 4 grudnia rozpoczęła dzień od barbórkowego koncertu.

Pogrzeb Kamila Durczoka Pogrzeb Kamila Durczoka odbył się w piątek, w Katowicach-Kostuchnie. Znany dziennikarz zmarł nagle we wtorek 16 listopada 2021 roku w wieku zaledwie 53 lat. Odszedł w szpitalu w Katowicach-Ligocie, do którego trafił w poniedziałek. Jego stan był poważny, a lekarze robili wszystko, by go uratować. Niestety, śmierć przyszła po niego nad ranem, Kamil Durczok zmarł około godziny 4:30. Śmierć Durczoka była ogromnym szokiem dla jego bliskich, przyjaciół, znajomych, ale też wszystkich, którzy pamiętali go z telewizji. Bo Durczok od lat pracował w telewizji, był dziennikarzem TVP, prowadził "Wiadomości", potem przeszedł do TVN, gdzie został szefem "Faktów". Wstrząśnięci śmiercią Durczoka koledzy po fachu wspominali go jako profesjonalistę w każdym calu, wybitnego w tym, co robił. Zresztą, przez lata kariery Kamil Durczok zdobywał wiele dziennikarskich nagród, które były docenieniem jego pracy. Pogrzeb Durczoka. Dziennikarz spocznie w grobie obok ojca Ostatnie pożegnanie Kamila Durczoka rozpoczęła msza żałobna w Kościele Trójcy Przenajświętszej w Kostuchnie w Katowicach. Urna z prochami dziennikarza została złożona w grobie, w którym kilka lat temu pochowany został jego ojciec, Krystian Durczok. Kamil Durczok pozostawił po sobie pogrążoną w smutku rodzinę, syna Kamila juniora, matkę i brata, ale też byłą żonę Mariannę Dufek, która pożegnała go we wzruszających słowach. NIŻEJ GALERIA ZDJĘĆ MIEJSCA, W KTÓRYM POCHOWANY ZOSTAŁ KAMIL DURCZOK - kliknij w zdjęcie Po uroczystości w kościele żałobnicy przenieśli się na pobliski cmentarz. Cały czas grała Orkiestra. Kondukt przeszedł w smugach deszczu, by pożegnać Kamila Durczoka po raz ostatni. i Autor: TARTAK Kamil Durczok przez lata pracy w mediach zdobył wielu przyjaciół. Najpierw w radiu, potem w TVP, a potem w TVN i Polsacie. W każdym miejscu wykazywał się profesjonalizmem i dbałością o szczegóły. Ostatnio wystartował ze swoją aplikacją Durczokracja, gdzie publikował swoje przemyślenia na temat najważniejszych zdarzeń. Jeszcze w październiku tego roku przeprowadzał wywiad z Lechem Wałęsą, który pożegnał go w pięknych słowach. Tak wyglądało wejście do kościoła w chwili przenoszenia urny do środka. Widać między innymi Orkiestrę Górniczą, która grała w drodze z kaplicy. i Autor: TARTAK Na cmentarzu nad grobem, w którym spocznie Kamil Durczok, rozstawiono czerwoną altaną, która chroni przed deszczem. Po uroczystości w kościele żałobnicy poszli w to miejsce, by pożegnać swojego przyjaciela. i Autor: TARTAK Padał deszcz, było pochmurno, nawet niebo smuciło się pożegnaniem Kamila Durczoka. W kościele w czasie poruszającej mszy zagrał też Józef Skrzek. Rodzina przeszła z kaplicy, gdzie się modliła, do kościoła. Przeniesiona została także urna z prochami Kamila Durczoka. Wśród żałobników można było zobaczyć wielu jego przyjaciół z TVN oraz przedstawicieli miasta. Rozpoczynająca się msza żałobna Kamila Durczoka była przejmującym zdarzeniem. W kościele pojawiły się osoby, które chciały pożegnać dziennikarza, nad bezpieczeństwem czuwała policja. Wśród żałobników był Józef Skrzek, Tomasz Konior czy Łukasz Kohut. Rodzina pogrążyła się w modlitwie. Na uroczystość zjechali żałobnicy, przed kościołem ustawił się sznur samochodów. Wśród nich był prezydent Katowic, Marcin Krupa. Niespodziewana śmierć Kamila Durczoka była ogromnym ciosem dla najbliższych dziennikarza - jego żony Marianny i syna Kamila. Para rozwiodła się w 2017 roku, ale cały czas starała się utrzymywać dobre relacje dla dobra ich dziecka. Sam publicysta nie krył się z ogromną miłością do syna, choć nie zawsze było im łatwo - choroba nowotworowa i rozłąka, gdy Kamil Durczok przeprowadził się do Warszawy, by móc pracować, były dla nich trudnym okresem. W naszej galerii możesz zobaczyć, jak wyglądała relacja Kamila Durczoka i jego żony. Na pogrzebie Kamila Durczoka można spodziewać się tłumów. Na pewno nie zabraknie jego przyjaciół z TVN-u, którzy pożegnali go w swoich mediach społecznościowych, tak jak Piotr Kraśko czy Monika Olejnik, która oddała hołd koledze na żywo w trakcie programu "Kropka nad i". Dzisiaj po uroczystościach w kościele Kamil Durczok spocznie w grobie rodzinnym razem z ojcem, który zmarł 27 grudnia 2016 roku. "Człowiek, któremu wszystko zawdzięczam" - tak nazywał go dziennikarz. Śmierć ukochanego taty była dla niego ogromnym ciosem. Więcej na temat Krystiana Durczoka znajdziesz tutaj. Kamil Durczok po śmierci został skremowany. Urna z prochami zostanie złożona w grobie jego taty – Krystiana Durczoka. Ojciec wiele dla niego znaczył. Po jego śmieci Kamil Durczok napisał: - Rano umarł mój tata. Człowiek, któremu wszystko zawdzięczam. Więcej o tym, kim był Krystian Durczok i jaka relacja łączyła go z synem Kamilem w materiale: To jemu Kamil Durczok zawdzięczał wszystko. Teraz znowu będą razem. Kim naprawdę był ojciec Kamila Durczoka? Poznaliśmy szczegóły pogrzebu Kamila Durczoka. Ostatnie pożegnanie znanego dziennikarza odbędzie się przy dźwiękach przepięknej oprawy muzycznej. W ostatniej drodze dziennikarzowi towarzyszyć będzie muzyka orkiestry górniczej, a na organach ma zagrać wybitny polski muzyk i kompozytor Józef Skrzek. Przemowę wygłosić ma brat Kamila Durczoka, Dominik.
Umowa na remont DW 910 i "nerki" podpisana. Drogowcy pojawią się w Będzinie W czwartek 26 października podpisane zostały umowy na budowę północno-zachodniej obwodnicy Raciborza i przebudowę drogi wojewódzkiej 910 w Będzinie, od DK86 do

Poruszające sceny podczas pogrzebu Marcina. Oni pożegnali bohatera z Holandii Data utworzenia: 11 sierpnia 2020, 20:14. Marcin Kolczyński (†36 l.), który bohatersko uratował w Holandii trójkę cudzych dzieci, sam tonąc, miał bardzo wzruszający pogrzeb. O koledze nie zapomnieli górnicy z kopalni, w której na co dzień pracował i holenderska Polonia. Na ostatnie pożegnanie koledzy górnicy przybrali odświętne stroje. Pogrzeb Marcina Kolczyńskiego Foto: Bartosz Jankowski / Pełnili wachtę przy grobie w kościele i odprowadzali trumnę do grobu. Orkiestra górnicza zagrała podniosłe melodie. – Marcin pracował w moim oddziale w kopalni. Niemały trud wkładał w pracę. To naprawdę trudna robota i już bycie górnikiem świadczy o tym, jakim był człowiekiem – mówi Faktowi górnik Zbigniew Chojnacki (51 l.). I dodaje: Poświęcił się. Nie kalkulował, czy mu się opłaca pomóc innym, działał na chłodno. Wyniósł taką postawę z domu. Polonia żegna Na pogrzebie zjawili się też przedstawiciele Polonii holenderskiej. Na grobie złożyli wieniec. Nic dziwnego, bo w Holandii, gdzie doszło do tragedii z udziałem Marcina Kolczyńskiego, nikt nie mówi o nim inaczej niż bohater. Ludzie byli poruszeni jego postawą. Mieszkająca tam Polka Martina zorganizowała zbiórkę, by uzbierać pieniądze na transport ciała do Polski i zorganizowanie pogrzebu. Potrzebny 1000 euro pojawił się błyskawicznie. Kwota na koncie cały czas rośnie i już sięga niemal 350 tys. euro! To właśnie osoby związane z Martiną pojawiły się na pogrzebie. Bliscy Marcina nie kryli wdzięczności. Zobacz także Przyjechali z różnych stron Zmarłego chciało pożegnać wiele osób. Kościół w Kazimierzu Biskupim pękał w szwach. Ludzie ocierali łzy. – To był dobry, uczynny człowiek. Znałem go tylko z dobrej strony. Z Moniką tworzyli udane małżeństwo. Nie każdemu się powodzi, a on chciał zapewnić byt rodzinie, więc wyjechał do dodatkowej pracy i doszło do tragedii. To cios dla najbliższych... – podsumował pan Mirosław (54 l.), kuzyn zmarłego, który na pogrzeb przyjechał z Niemiec. Bliscy próbowali dodawać otuchy żonie i dzieciom bohatera, dla których była to dramatyczna chwila. Najgorsza w momencie, gdy trumna znikała pod ziemią, a żałobnicy zaczęli składać kondolencje. Wcześniej, podczas mszy w kościele, porażające wrażenie robił wózek dziecięcy stojący blisko trumny. Spało w nim najmłodsze dziecko Marcina - 2-letni Mateuszek. Chłopcu już teraz brakuje taty, którego wciąż woła. Tragiczna śmierć Marcina Kolczyńskiego Marcin na czas urlopu wyjechał do Holandii, by dorobić. Pracował bardzo ciężko, by przywieźć do Polski jak najwięcej pieniędzy. Niedzielę jednak miał wolną, więc postanowił odpocząć i pojechał na niestrzeżoną plażę w miejscowości Julianadorp. Do tragedii doszło, gdy rozmawiał przez telefon z żoną. Nagle usłyszał krzyk matki i jej trójki dzieci. Byli to urlopowicze z Niemiec. Pan Marcin nie zastanawiał się ani chwili i rzucił się do morza, by ratować maluchy. To była jego ostatnia rozmowa z ukochaną żoną... Marcinowi udało się uratować dzieci, sam jednak zginął. Marcin był wzorowym ojcem. Zginął ratując obce dzieci. Słowa, które padły na pogrzebie, rozdzierają serce Marcin zginął, ratując dzieci w Holandii. Jego rodzina jest w rozpaczy: synek ciągle woła tatę Piotr Woźniak-Starak ukochał Fuledę. To miejsce umarło razem z nim Zobacz też: /8 Pogrzeb Marcina Kolczyńskiego GoFundMe / . Marcin Kolczyński zmarł jak bohater /8 Pogrzeb Marcina Kolczyńskiego Bartosz Jankowski / Grób Marcina Kolczyńskiego /8 Pogrzeb Marcina Kolczyńskiego Bartosz Jankowski / Wieniec od Polonii holenderskiej /8 Pogrzeb Marcina Kolczyńskiego Bartosz Jankowski / Wśród kwiatów był wieniec od Polonii holenderskiej /8 Pogrzeb Marcina Kolczyńskiego Bartosz Jankowski / News of the World Pogrzeb Marcina Kolczyńskiego /8 Pogrzeb Marcina Kolczyńskiego Bartosz Jankowski / Msza pogrzebowa /8 Pogrzeb Marcina Kolczyńskiego Bartosz Jankowski / Pogrzeb Marcina Kolczyńskiego /8 Pogrzeb Marcina Kolczyńskiego Facebook Marcin Kolczyński z żoną Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:

Istnieje od ponad 140 lat. Stała się wyróżnikiem nie tylko Kopalni Soli Bochni, ale i samej Bochni. Obecna na wszystkich lokalnych uroczystościach. Zawsze z dumą w galowych górniczych mundurach. W niedzielę podczas koncertu w Oratorium Św. Kingi Orkiestra Górniczej Kopalni Soli Bochnia została uhonorowana Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. W imieniu
Wciąż trudno uwierzyć, że Kamila Durczoka nie ma już z nami. Dziennikarz trafił do jednego z katowickich szpitali w poniedziałek przed godziną 14:00, a już następnego dnia nad ranem zmarł. W piątek o godzinie 9:00 rozpocznie się pogrzeb, na który – zgodnie z wolą rodziny – nie są zaproszeni przedstawiciele mediów. To nie wszystko. Kamil Durczok jako Ikar polskiego dziennikarstwa. „Świetny warsztat. Trudny charakter...” Szczegóły dotyczące pogrzebu Kamila Durczoka Jak poinformowano kilka dni temu w aplikacji Durczokracja, którą od pewnego czasu Kamil Durczok regularnie rozwijał, jego ostatnie pożegnanie odbędzie się jutro o 9:00 w kościele Trójcy Przenajświętszej w Katowicach-Kostuchnie. Bliscy zmarłego dziennikarza mają szczególną prośbę związaną z tym dniem. Jej treść przekazał brat Kamila Durczoka, Dominik. „Wolą moją, jak i mojej rodziny, w związku z rodzinnym charakterem pogrzebu mojego brata Kamila Durczoka, oświadczam, że nie życzymy sobie udziału wszelkich mediów w tym wydarzeniu, a tym bardziej jakiegokolwiek jego dokumentowania. Bardzo prosimy o uszanowanie naszej decyzji”, czytamy w opublikowanym oświadczeniu. CZYTAJ TEŻ: Poważne problemy zdrowotne, skandale, powroty do pracy... Trudne życie Kamila Durczoka Jak dowiedział się jeden z dzienników, podczas pożegnania prezentera zagra orkiestra górnicza. W muzyczną oprawę pogrzebu będzie też zaangażowany multiinstrumentalista, laureat Fryderyków Józef Skrzek. Kilka słów wspomnień ma wygłosić brat dziennikarza, Dominik Durczok. Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM Ostatnie chwile Kamila Durczoka – komunikat lekarzy Przypomnijmy, że jeszcze na kilkanaście godzin przed śmiercią Kamil Durczok czuł się dobrze. Był w kontakcie z dziennikarzem Plejady, któremu obiecał wieczorem zautoryzować wywiad. Nie zdążył. Trafił do szpitala nagle i dostał krwotoku. Nie udało się go uratować. CZYTAJ TAKŻE: Ostatni wywiad Kamila Durczoka. Te słowa brzmią jak testament. „Pokonałem nowotwór, mimo że lekarze dawali mi na to 15% szans” Medycy wydali oświadczenie, które przybliżają to, co dokładnie się stało. „Pacjent został przyjęty wczoraj o godzinie na Izbę Przyjęć, przekazany na oddział Chorób Wewnętrznych, Autoimmunologicznych i Metabolicznych, a następnie przekazany na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii - poinformowało biuro prasowe placówki. Stan pacjenta określano jako bardzo ciężki. Pacjent zmarł o godzinie ( br.) w wyniku zaostrzenia przewlekłej choroby i zatrzymania krążenia”, czytamy. Bliskim prezentera wysyłamy wyrazy współczucia. Fot. Zuza Krajewska, Bartek Wieczorek/LAF AM Fot. Zuza Krajewska, Bartek Wieczorek/LAF AM @
\n\n \n\n \norkiestra górnicza na pogrzebie
Nasi goście grali wspólnie z orkiestrą na perkusjonaliach, tańczyli, a kilkoro próbowało swoich sił w roli dyrygenta Zakładowa Orkiestra Górnicza KWB Bełchatów towarzyszy obchodom
Data utworzenia: 28 grudnia 2018, 14:13. - Trzymaj się łojciec! - tak po śląsku pożegnał tatę jego syn. 28 grudnia o godzinie w Katowicach odbył się pogrzeb Kazimierza Kutza. Wybitny reżyser filmowy i teatralny , a także działacz polityczny, zmarł 18 grudnia 2018 roku. Miał 89 lat. Zgodnie z wolą zmarłego, urna z jego prochami spoczęła na cmentarzu przy Sienkiewicza w Katowicach. Oprócz rodziny i przyjaciół w ostatnim pożegnaniu artysty wzięły udział setki osób. Podczas składania urny do grobu rozległa się salwa honorowa. Ślązacy ze łzami w oczach pożegnali jednego z najwybitniejszych przedstawicieli ich ziemi. I złożyli go w niej. Kutz został pochowany obok aktora Zbyszka Cybulskiego i kompozytora Wojciecha Kilara. Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach Foto: Michał Legierski / Edytor Zobacz także /15 Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach Michał Legierski / Edytor 28 grudnia w Katowicach odbył się pogrzeb wielkiego polskiego reżysera /15 Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach Michał Legierski / Edytor W jego ostatnim pożegnaniu wzięły udział setki osób /15 Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach Andrzej Grygiel / PAP Daniel Olbrychski /15 Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach East News Artur Rojek i Jerzy Buzek /15 Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach Michał Legierski / Edytor Borys Budka /15 Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach Michał Legierski / Edytor Anna Dymna i Jerzy Trela /15 Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach Michał Legierski / Edytor Elżbieta Bieńkowska /15 Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach Michał Legierski / Edytor Uroczystości pogrzebowe przy urnie zmarłego rozpoczęły się o godzinie /15 Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach Michał Legierski / Edytor Bogdan Borusewicz /15 Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach Michał Legierski / Edytor Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach /15 Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach East News Przemówienia odbyły się w budynku Katowice Miasto Ogrodów – Instytucja Kultury /15 Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach Andrzej Grygiel / PAP Później rozpoczął się wymarsz konduktu pogrzebowego na cmentarz przy ul. Sienkiewicza /15 Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach Michał Legierski / Edytor Urna z prochami Kutza spoczęła nieopodal grobów Krystyny Bochenek, Zbyszka Cybulskiego, Jerzego Dudy-Gracza czy Wojciecha Kilara /15 Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach East News Kondukt pogrzebowy /15 Pogrzeb Kazimierza Kutza w Katowicach East News Na czele konduktu szła rodzina zmarłego, a za nią orkiestra górnicza Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
#barbórka #górnicy #orkiestraWszystkim górnikom z okazji święta Ich patronki - św. Barbary - tylu wyjazdów co zjazdów. Szczęść Boże! Gra orkiestra KWK Jas-Mo

Setki osób żegnało wczoraj w strugach deszczu Daniela Podrzyckiego. Pogrzeb kandydata na prezydenta, lidera Polskiej Partii Pracy odbył się w rodzinnym mieście polityka, Dąbrowie osób żegnało wczoraj w strugach deszczu Daniela Podrzyckiego. Pogrzeb kandydata na prezydenta, lidera Polskiej Partii Pracy odbył się w rodzinnym mieście polityka, Dąbrowie Górniczej. Pochowany został na cmentarzu przy ulicy Mickiewicza. Żegnali go najbliżsi: rodzina, przyjaciele, koledzy z Wolnego Związku Zawodowego Sierpień’80, uczestnicy kampanii wyborczej Polskiej Partii Pracy z całego kraju. W ostatniej drodze towarzyszyła mu także orkiestra górnicza z Rudy Śląskiej i liczne górnicze poczty sztandarowe. Na jasnej trumnie leżała wiązanka z białych i czerwonych Podrzycki zginął tragicznie w sobotni wieczór. Miał 42 lat. Do wypadku doszło na drodze krajowej nr 86. BMW kierowane przez Podrzyckiego przerwało bariery dzielące pasy jezdni i znalazło się na przeciwnym pasie. Mimo szybkiej interwencji, nie udało się go stronie internetowej powstała księga kondolencyjna. Znalazło się w niej setki wpisów. „Daniel pokazał, że dziś najważniejsza jest wspólna walka przeciwko bezrobociu, cięciom socjalnym, wojnie i dyskryminacji” – napisał Andrzej Żebrowski z Pracowniczej Demokracji. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera

Kup teraz na Allegro.pl za - MARSZE - NIEMIECKA ORKIESTRA GÓRNICZA.M56 (13808428828). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect!
Orkiestra górnicza, poczty sztandarowe, członkowie klubu LKS Brzeźce, koledzy z pracy, a przede wszystkim rodzina - wszyscy zgromadzili się we wtorkowe popołudnie, by pożegnać tragicznie zmarłego górnika KWK "Pniówek". Ostatnie pożegnanie w parafii MB Szkaplerznej w Brzeźcach. Marta Sudnik-Paluch /Foto Gość Tłum nie zmieścił się wewnątrz kościoła pw. MB Szkaplerznej w Brzeźcach. Mszę św. w intencji zmarłego Dominika sprawował bp Grzegorz Olszowski. – Są takie chwile w życiu człowieka, że nie bardzo wiadomo, co powiedzieć. Brakuje słów. Bo jak wyrazić cierpienie, jak wyrazić ból najbliższych? Pozostajemy wobec tego doświadczenia bezradni. Trzeba by było milczeć, gdyby nie słowo Boże, które ma moc wlać w nasze serca nadzieję, pokój. Ma moc rozświetlić ciemności naszego życia – powiedział bp Olszowski i odniósł się do sceny po śmierci Łazarza opisanej w Ewangelii. – Maria mówi z wyrzutem: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł”. Pierwsze takie skojarzenie, które nam się nasuwa, gdy dzieje się jakieś nieszczęście, przychodzi trudne doświadczenie, którego nie rozumiemy do końca, wydaje nam się, że Pan Bóg nas opuścił. Że nas zostawił. Że z tym wszystkim jesteśmy sami, zupełnie bezradni. Że Bóg o nas zapomniał. A co robi Jezus, który dowiaduje się o śmierci swojego przyjaciela Łazarza? Jezus wzruszył się w duchu i rozrzewnił, zapłakał. I chciałbym, żebyśmy wszyscy sobie uświadomili, że w tych różnych trudnych sytuacjach naszego życia, w tym co przeżywamy, Jezus nas nie opuszcza, towarzyszy nam w tych doświadczeniach. Chce udzielać Swojej siły, byśmy właściwie potrafili przeżyć to, co nas spotyka – zapewniał. Kaznodzieja przyznał, że naturalne jest rodzące się w nas w trudnej sytuacji pytanie: „dlaczego?”. – Musimy sobie z pokorą powiedzieć, że tutaj na ziemi nie znajdziemy odpowiedzi na to pytanie. Z pewnością śp. Dominik już wie. Zna odpowiedzi na wszystkie nurtujące go pytania. Już wie, dlaczego tak się stało. Nam pozostaje wiara i nadzieja, może czasem wbrew wszystkiemu. Jeśli wierzysz, ujrzysz Bożą chwałę. Jeśli zaufasz w tym trudnym doświadczeniu, Bóg będzie dla ciebie pomocą – mówił bp Olszowski. W ostatniej drodze zmarłemu towarzyszyli najbliżsi, przyjaciele, znajomi, a także przedstawiciele kopalni Pniówek i Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Marta Sudnik-Paluch /Foto Gość „Kochana Ewo, Nikolo, Filipie, Mikołaju, droga rodzino i znajomi. Nadszedł kres mojego ziemskiego pielgrzymowania, chciałbym podziękować. W sposób szczególny dziękuję mojej drogiej żonie za 15 lat wspólnego życia” – kiedy te słowa zabrzmiały, w kościele płakali niemal wszyscy obecni. List odczytał ks. Andrzej Ahnnert, proboszcz parafii w Brzeźcach. – Byłeś dla nas, dla parafii i naszej miejscowości jak brat – dodał proboszcz. – Zawsze otwarty na drugiego człowieka. Często przychodziłeś na probostwo z propozycjami, szczególnie w czasie epidemii, ograniczeń. Zawsze pamiętałeś o ustawieniu ławek, żeby ludzie mogli siedzieć wokół kościoła. Bóg zapłać, Dominiku – dodał. – Daremnie szukać słów na wytłumaczenie tragedii – powiedział Aleksander Szymura, dyrektor ds. pracy kopalni Pniówek. Przypomniał, że zmarły Dominik rozpoczął pracę w górnictwie w 2004 roku. – Z dnia na dzień wzbogacał swoje doświadczenie zawodowe. Zdobywał sympatię współpracowników i uznanie przełożonych. Sumienny i pracowity, chętny do niesienia pomocy – opisywał dyrektor. Złożył rodzinie kondolencje. – Każdy człowiek ma na ziemi do spełnienia jakieś swoje zadanie. Dominik odszedł zbyt wcześnie, pozostaje jednak wierzyć, że on to zadanie spełnił. Oprócz pracy zawodowej miał pasję: była nią piłka nożna. Często spotykałem go na korytarzach i analizowaliśmy sobotnio-niedzielne wyniki meczów. Był wielkim pasjonatem. Miał w sercu LKS Brzeźce, ale kibicował też, jak każdy prawdziwy śląski górnik, Górnikowi Zabrze. Kiedyś mi powiedział: „Dyrektorze, miałbym takie marzenie: jakby tak mój klub mógł zagrać sparing z Górnikiem Zabrze”. Pomyślałem, że teraz można by było to marzenie spełnić. Mogę zagwarantować drogi Dominiku, że w najbliższym czasie twój ukochany klub taki sparing rozegra – obiecał dyrektor Szymura. 37-letni Dominik Godziek jest jedną z ofiar ubiegłotygodniowej katastrofy na kopalni Pniówek. Oprócz pracy zawodowej, aktywnie działał w lokalnym środowisku sportowym. Był zawodnikiem, a potem przez wiele lat prezesem LKS Brzeźce. „Z głębokim żalem informujemy, że dziś dotarła do nas bardzo przykra informacja. Nasz były zawodnik, Prezes, członek zarządu podokręgu Tychy, ale przede wszystkim PRZYJACIEL Dominik Godziek nie żyje” – napisali przedstawiciele klubu na facebookowym profilu.
Kultura i sztuka w Bytom. Muzycy, Muzyczne Zespoły w Bytom. Górnicza Orkiestra Dęta FRANCUSKA 70 wBytom, ☎ 32 395 11, Dojazd, Email i więcej. Pogrzeb Kamila Durczoka rozpoczął się w piątek o godzinie Dziennikarza pożegnała rodzina oraz przedstawiciele władz. Grób zmarłego tonie w kwiatach. Kamil Durczok zmarł 16 listopada. O wszystkim nad ranem poinformował portal Niemal natychmiast informacje te potwierdziła rodzina dziennikarza. W sieci pojawiło się mnóstwo wzruszających pożegnań. Hołd zmarłemu oddała jego była żona, która podzieliła się zdjęciami z początków ich związku. W piękny sposób uczciła jego pamięć także była partnerka – Julia Oleś, która włączyła nostalgiczną piosenkę Franka Sinatry My Way. Po kilku godzinach oświadczenie o tym, co się wydarzyło, wydał też szpital, w którym zmarł 53-latek. Na oddział przyjęto go już w poniedziałek w ciężkim stanie. Stan pacjenta określano jako bardzo ciężki. Pacjent zmarł o godzinie ( br.) w wyniku zaostrzenia przewlekłej choroby i zatrzymania krążenia. Łączymy się myślami z rodziną w tym trudnym czasie oraz składamy najszczersze wyrazy współczucia – poinformowała placówka. Kilka godzin po tym, jak poinformowano o śmierci dziennikarza, pojawił się także komunikat dotyczący pogrzebu. Jego ciało zostało skremowane, a urna z prochami spoczęła w rodzinnym grobowcu na cmentarzu w Katowicach. Uroczystości zostały zaplanowane na piątek. Wszystko rozpoczęło się punktualnie o godzinie Tuż przed rozpoczęciem ostatniej drogi byłego prezentera Faktów, jego brat poinformował, że rodzina nie życzy sobie obecności mediów na pogrzebie: Wolą moją, jak i mojej rodziny, w związku z rodzinnym charakterem pogrzebu mojego brata Kamila Durczoka, oświadczam, że nie życzymy sobie udziału wszelkich mediów w tym wydarzeniu, a tym bardziej jakiegokolwiek jego dokumentowania. Bardzo prosimy o uszanowanie naszej decyzji – prosi Dominik Durczok, brat Kamila. Żałobnicy o wyznaczonej godzinie zgromadzili się w kościele Trójcy Przenajświętszej Katowice Kostuchna. Jak donosi Super Express, wśród nich byli: prezydent Katowic – Marcin Krupa, Tomasz Konior, Łukasz Kohut. Obecni byli też przedstawiciele stacji TVN i oczywiście pogrążona w żałobie najbliższa rodzina. Nad spokojem obecnych czuwała policja. W kaplicy zagrał Józef Skrzek, a w momencie, gdy urna z prochami była wnoszona do kościoła, pojawiła się orkiestra górnicza. Po mszy wszyscy obecni przeszli razem na cmentarz przy akompaniamencie rozbrzmiewającej muzyki. Ze względu na opady deszczu, nad miejscem pochówku rozstawiono namiot. Tuż po tym, jak rodzina i przyjaciele dziennikarza opuścili cmentarz, zrobiono zdjęcia grobu. Ten tonie w kwiatach. Wszystko możecie zobaczyć w naszej galerii. Grób Kamila Durczoka Grób Kamila Durczoka Grób Kamila Durczoka Źródło: .